Zacznę od tego, czymże
BLOGtej jest. To cykliczne spotkania poznańskich (i nie tylko) blogerów w
Concordii. Pierwszy raz wybrałam się na drugą, styczniową edycję, i bardzo mi się podobało! Zwłaszcza, że spotkania otwiera merytoryczna prelekcja poruszająca aspekty bliskie blogerom jak formy promocji, strona techniczna czy nowe funkcje internetu. Po czym następuje Hyde Park czyli krótka prezentacja kilku blogów i twórców. Spotkania kończą się kawa/piwem w doborowym i niezwykle zróżnicowanym towarzystwie - rękodzielniczką jestem chyba jedyną, nie brakuje kulinarek, fashionistek czy speców od bardzo wąskich dziedzin jak np.
whisk(e)y. A grono organizatorskie stanowią
Agnieszka,
Marcin,
Emanuel,
Łukasz i
Mateusz.
Oczywiście, na spotkaniach szydełkuję na potęgę, przecież ręce moje nie lubią bezczynności. Na 2 edycji Blogtej'a powstał naszyjnik z 8/0 antique bronze, 11/0 silverlined milky peach oraz 11/0 opaque pastel frosted apricot.
A oto i naszyjnik, wykończony ozdobnymi metalowymi końcówkami i zapięciem typu toggle.
Na drugim moim BLOGtej'u czyli trzeciej edycji odważyłam się wystąpić w Hyde Parku i zaprezentować siebie oraz bloga w 3 minuty. Nie jestem dobra w publicznych wystąpieniach, ale ponoć nie było najgorzej;)
Dziubałam również:
Tym razem trafiło na naszyjnik dla Ulowej mamy z dominującym kolorem pt. "zakurzony róż". Bo "brudny" brzmi nieelegancko! Postawiłam na pfg aluminium, metallic amethyst gun oraz mieszankę matowych opaque pastel frosted plumeria i błyszczących opaque lustered lavender.
Wzór na 6k w rzędzie, nieskomplikowany
dostępny o tu. Wykończyłam podobnie
jak ten naszyjnik, gdyż asymetryczność wpadła zamawiającej w oko. Zamiast róż, użyłam delikatnie zdobionego ażurowego metalowego korala i FP 3mm. Zapięcie typu toggle wysadzane drobniutkimi cyrkoniami.
Marcowy BLOGtej już niebawem - może i Was na nim nie zabraknie? Pokażmy, że rękodzieło i blogowanie ma wiele wspólnego, tym bardziej w Poznaniu:)