9 marca 2011

nieco przepadłam


Nie przepadłam
z kretesem, ale prawie. Za co nowego się zabiorę to mi się nie podoba/ nie udaje, trzeba przełamać złą passę. Pomyslałam ze moze nowym postem odczaruję urok:)
Przyznaję - zrobiłam swietne kolczyki, czekałam na niezłe swiatło i kolczyki się zdjecia niedoczekawszy znalazły całkiem niespodziewanie włąscicielkę. A ta para była... RÓŻÓWA. Tak, wiem ze to do mnie zupełnie nie podobne:)
Co by nie mowić o nieozdjęciowanych zbyt wiele - kolejne kropelki. Tak się złożyło, że zielona benzynka trafiła do siostry, a czerwone wino (czerwone, srebrzone i satynowane) do mamy mojego miłego.



A do
tych kolczyków powstał wisiorek. Pierwszy taki moj twór, muszę pomyslec na lepszym rozwiązaniem problemu pt. krawatka.

W tym miesiącu w ramach Dnia Kobiet zrobiłam kilkanaście par dla znajomych mej mamy. Składaczki i drobne wyplotki -


Czekam
na nowe koraliki - zamówiłam troszkę toho i miyuki ,poluję wciąz na satynowane srebrzone koraliki w empikach, obkupiłam się w ładne onyksy - czasu wiadrami mi trzeba!

23 lutego 2011

wymianka z alveaenerle

Tytuł mowi wszystko - wymieniłam się w ostatnim tygodniu z Alve. Poprosiła mnie o niebieski, kropelkowy komplet - już wiem ze to nie ostatni jak zrobię (ale nie dla niej).
Oto i on - niebieskie satynowane, wysrebrzane koraliki, kuleczki i srebrne wykonczenie.

Od Alve zazyczyłam sobie małą torebkę formatu zeszytowego na długim pasku- cudenko jakie dostałam przeszło moje najsmielsze marzenia - niesamowicie czarna, z frywolitkowymi kwiatuszkami, a do tego ma takie bogate wnętrze! Znaczy wnetrze jest w drobne czarno-białe kwiatuszki i ma kieszonki! Najchetniej nosiłabym ją codziennie;)

19 lutego 2011

serduszko dla wilka

Na forum Craftladies.org pewien czas temu padła propozycja wymianki walentynkowej pt. Rozważna i romantyczna. Może pechowo, może na szczecie - trafiłam na jedynego zapisanego na wymiankę meżczyznę - Lupusa z Niebieskich migdałow. Już zapisując się myslałam nad realizacją szydełkowej poduchy z "Crochet today" z lutego 2010. Jednak, nie było łatwo. Odszukałam pokrewną gruboscia i długoscią włoczkę - padło na Puchatkę. Jakoś tak zrobione serce wydawało mi się małe, wieć dołożyłam kilka rządków, a co za tym idzie... zabrakło mi włoczki. Pobiegłam niemal z predkoscią swiatła do pasmanterii w której kupilam wczesniej - kolor wyszedł, w okolicznych tez. Uratowala mnie Fastryga, gdzie dostałam ze sporym rabatem ostatni, mocno przykurzony kłebek z witryny sklepowej, a termin gonił - nie miałam chwili nawet zmierzyc poduchy, ale jest całkiem spora. Dla smaku dodałam dwa serduszka na guzikach, by dowolne odpinac i przypinac.


Doszły mnie
słuchy, że w mężobójczej walce Klaudynka odebrała poduszkę Lupusowi i spiąc na niej ma kolorowe sny:) Cieszy mnie również, że nikt nie rozpracował, że to ja zrobiłam taki prezent, jak również ze podejrzewano o nią moją mistrzynie - Tobatkę.

Czas wolny
mi się konczy, od poniedziałku nowy semestr. Przyynam, że w sesji miałam duzo wiecej motywacji i czasu do crafcenia anizeli po niej - dziwna korelacja...

8 lutego 2011

skarby z indiańskiego...

Wyplotłam kolczyki - skomentowane przez mojego miłego, jako skarby z indianskiego cmentarza. Klasyczne połączenie czerni i srebra, srebrzystych kuleczek bez których obyć się ostatnio nie mogę.
Czarne lekkie ceramiczne monety i koronkowy oplocik oraz maleńkie 5mm kropelki szklane na łancuszku - zadowolona jestem, chociaż takie niepozorne raczej.



A to, najszybsze kolczyki jakie "zrobiłam". Tak mi się spodobały filigranowe blaszki, że nic więcej dodac do nich nie potrafię.


Ostatnio, Nami, namówiła mnie na udział w warsztatach z recyklingu w bizuterii organizowanych przez YES. Zdjęcia mozna zobaczyc tu, a i zapraszam na wernisaż prac powstałych na warsztatach do Galerii YES, w czwartek. (Chociaż osobiście się nie popisałam twórczym recyklingiem)

Z początkiem lutego zaczełam prezentowac swoje prace w galeriach rękodzieła - jak narazie wspołprace podjełam z FiuFiu i Alterszafą, moze coś z tego bedzie?

31 stycznia 2011

czar srebrzystych kuleczek

Uległam urokowi. Poki trwa zaklęcie - tworzę;) Nigdy tak dobrze nie plotło mi się z drobnych kuleczek jak teraz. A jako, że sprawiłam sobie kilka(naście) tysięcy koralików w róznych rozmiarach, bedę nieco mono... mono... techniczna?

Nie bedę
przedłużac. Pierwsze - kropelki z niesamowicie pieknymi wysrebrzanymi i szronionmi koralikami w kolorze chabrowym (napisałam modraka, ale dzisiaj odkryłam ze to cąłkiem inna roslinka). Urzekający, głeboki kolor. Mimo, że ja z niebieskim się nie lubie:)


Mała powtóreczka
z rozrywki, a mianowicie kuleczki na łancuszku. Na specjalne życzenie pani pracującej w Instytucie. Koraliki - butelkowozielone z benzynkowym połyskiem. Ogromnie przypadły do gustu (zdjęcia kiepskie)


I teraz
najlepsze. Moim zdaniem, gdyż tworzone bez gotowych wzorów.

Komplet
z góry skazany na nazwanie styczniowymi zołędziami. Szmaragdowe marmurki (najwiekszy przezyl nawet operację przewieracania dziurki, była nieprzelotowa) z koronkowymi czapeczkami. Jestem z nich niezwykle zadowolona!
(PS. po napisaniu uświadomiłam sobie że ktoś chyba takie coś już zrobił - i to była Alaya, bardzo podobna jest czapeczka na wisiorku, na kolczykach jest inny wzór.)

A teraz już ostatnie - nanorurki na elegancko - szef kuchni poleca;) Rownież, mimo prostoty jestem z nich dumna wielce! Kolczyki z czarnych, szklanych wałeczków i siateczki wyplecionej oczko po oczku, aby uniknąć rozciagania.


W ubiegła
sobotę spotkałam sie z Craftlejdiskami w SPOT.'cie, w zwiazku z min. wystawą MIASTO DZIERGANE. Nauczyłam się tez nowej, czasochłonnej, ale dającej oszałamiające mozliwosci techniki koralikowej - efekty po sesji (jeszcze jeden egzamin mi się ostał).

23 stycznia 2011

babciu, babciu

Natchneła mnie Klaudynka, co by wyfrywolic zakładkę biblijną dla babci. Mimo sesyjnego napiecia, znalazłam chwilkę i oto ona:



Wydluzylam wzór prawie o 100%, nie chciałam by był taki malutki. Pochodzi z "Tatted bookmarks - cross-shaped" L. Bjorn.

Z utęsknieniem wyczekuję dnia w którym sesja się zakonczy, a skrzętnie schowana puszka z nowymi koralikami zostanie otwarta.

14 stycznia 2011

czapki pierworodne

Mowiłam, że nie lubię się z szydełkiem. Teraz potrafię sprecyzować. Nie lubię się z zimnym szydełkiem, metalowym. Teflonowe i plastikowe są takie przyjemne! Zdarzyło mi się wyczarować dwie czapki. Prosty wzór , niewiele zmodyfikowałam go przy końcu.
Turkusowo-brazowa powstała na specjalne życzenie Hanny, wspołtowarzyszki na froncie edukacji ,która sama wybrała nawet wzór! Dla urozmaicenia dodałam pompon i dwa kwiatki - na guziku - pozwoli to na dowolne komponowanie elementów:)

Brązowo-biała natomiast była życzeniem innej Hanny - mojej siostrzenicy. Życzenie to powstało w wyniku zaproponowania jej przymiarki czapki pierwszej. Z miejsca chciała taką samą;) Z tym, że taka sama to to ona nie jest, inne paski, ciut dłuższa i troche węższa.
Obie z Kotka na szydełku 5 i 6.


Chcialam
też gorąco podziękować za wspolne granie dla WOSP. Serduszkowy komplecik poszedł za 73 złote! Nie spodziewałam się tak duzej sumy! Jeszcze raz - dziekuje:)

2 stycznia 2011

miej serce dla WOŚP

A nawet 3:) Wystawiłam na aukcji wośpu komplecik z wyplecionych serduszek. Zachęcam do dodawania przedmiotów i propagowania szczytnego celu!




(Klik w baner przeniesie cię na moją aukcję)

Wzór na serduszka pochodzi z magazynu Beads Motif i został nieco przezemnie zmodyfikowany. Koraliki 1,8mm czerwone, wysrebrzane oraz 2mm posrebrzane kuleczki. Skuś się:)

Natomiast w sylwestrowym szale spędzonym po znakiem łożka, chorowania, "Zakazanego Imperium" i ton chusteczek wydzubiałam kolczyki, kojarzące mi się z kulami dyskotekowymi, na prezent dla przyjaciołki mojej mamy. Kule z 2 i 3mm kuleczek oraz fioletowe szlifowane oponki:)