Już dawno temu spodobał mi się kształt tych
kolczyków. Postanowiłam spróbować odtworzyć je ze zdjęcia - przy drugim podejściu powstały czarno czarne kolczyki, roboczo nazwane byczymi rogami. Wyplecione z 4 rozmiarów koralików toho mianowicie - 15/0, 11/0, 8/0, 6/0 oraz magatam miyuki.

Wzór - sam peyote, sprawia, że robi się je przyjemnie, acz na początku pracy nic nie wskazuje na to, ze wyplata się ten właśnie model:) Pod moim okiem identyczne stworzyła
Karolina - co utwierdza mnie w przekonaniu ze dobrze rozgryzłam wzór;) Po powrocie z Woodstocku postaram się go utrwalić na schemacie.
Od wspomnianej Karoliny dostałam żółciukie magatamy - a, że chodził za mną żółty kolor już dłuższy czas, postanowiłam je zastosować w drugich wachlarzykach. Zostały wyplecione z 4 rodzajów koralików - toho 15/0 silver-lined grass green, żółtych matowych i srebrzonych koralików z euroclassu, toho 8/0 silver-lined frosted peridot oraz owych zołtych magatam.
Do kompletu tworzę właśnie brasnoletkę;)

Niezwykle irytują mnie ograniczenia jakie niesie fotografowanie potworem. Dlatego zdjęcia w tym poście zrobił mój Miły, o 2 w nocy, przy sztucznym oświetleniu (wyjątek - zdjęcie czarnych rogów na dłoni). Niestety pogoda aktualnie nie rozpieszcza - wpływa to jednak na mnie niezwykle twórczo i chciałoby się pisać o wytworkach. Błędne koło.
Jutro jadę na Woodstock - oczywiście będę na nim (i w drodze do) tworzyć;)