30 sierpnia 2010

niebieski motylek


Wziełam
udział w Wymiance Motylkowej u Boniusi - co prawda wymianka się niepowiodła, duzo osob olało sprawę, ale miałam to szczęscie ze moja wymianka doszła a i sama dostałam cudenko:)
Do Reni z Ażurowych Marzeń poleciał motylkowy frywolitkowy naszyjnik i kartka.

Naszyjnik powstał z barwionych na spotkaniu lipcowym kordonków (i białego) oraz matowych koralików i malej srebrnej przywieszki (przy zapięciu). A karteczka ma motylka w technice pergaminowej (tak tak, to kolejna technika którą zgłębiam).


Nami, Amalia i Boniusia zaprosiły mnie do zabawy w "Lubie to" (prawie jak Facebook). Nie bedę jednak przekazywac zabawy dalej - jest tak powszechna, ze dotarła już na prawie każdy blog - jesli jednak chcesz się pobawic - mozesz napisac o mnie:)
A zatem lubię:
- dziubać non-stop aż do bolu w nadgarstkach i pustego zoladka
- internet
- spać ( i wszystko co ze snem powiązane)
- słuchać audiobooków
- czytać (dobra ksiązkę, reportaż, coś w bezmiarze internetu)
- brzydotę i jej artystyczne przedstawienie (i nie tylko)
- zbierać grzyby
- amblypygi
- jogurty i słodycze
- zagadki!

Niezmiernie
miło mi, że piszecie przecudowne komentarze, a także, że niedowierzacie, iż zaczelam przygodę z craftem nieco ponad rok temu:) Radośc pełna!

28 sierpnia 2010

roczek blogowania i wyniczki candy

Roczek... roczek... ROK to cały! Cały i długi, a na wszystkie pomysly oczywiscie za krótki! Czestuje torcikiem:)



Podsumowując:
- napisałam ponad 80 postów
- otrzymałam około 400 komentarzy, najwiecej od Asi i Lamiki
- licznik zaobserwowal ponad 14 tys odwiedzin
- poznałam niesamowitą ilosć ludzi, blogów, bogactwo rękodzieła!
- posiadam ponad 11 gigabajtów ebooków craftowych pobranych z czelusci internetu
- poznanie technik takich jak beading, wirewrapping, koronka frywolitkowa, decoupage, scrap, technika pergaminowa - nie miałam pojecia o tych metodach rok temu!
- czuję ze zyję bo mam pasję!

Moj miły na poczatku związku powiedział, że obawia się o mnie i moje zdrowie, ponieważ nie mam hobby. Kiedy rozpoczełam przygodę z craftem... niektórzy mowili "co za żmudna robota" lub "oślepniesz od tego dłubania", jedni mowią do dzisiaj inni podziwiają upór.

Ten rok spowodował drastyczną zmianę w moim zyciu. Naprawdę. Poczucie spełnienia, całkiem inne spojrzenie na swiat, poznanie tak wspaniałych tryskających energią ludzi, umiejętność zaskoczenia samej siebie lub stworzenia czegoś niepowtarzalnego - to wszystko nie ma swojej ceny. Jestem, przyznaję, do głebi wzruszona ze mogłam wejść do niesamowitego swiata internetowych rękodzielniczek.

Kto wie co przyniesie kolejny rok? Pomysły z czym przyjdzie mi się zmierzyć?

Bardzo, bardzo dziękuje! Bez Ciebie nie było by tego miejsca zajmującego na bloggerowym serwerze już skrawek spory miejsca;)




Wyniczki wtem. Jako, że jestem na niespodziewanym wyjeździe, w trakcie IKEA'owych zakupów poprosiłam Miłego, aby podał 4 liczby, mniej wiecej do 70 (nie wiedziałam czy ktos się dopisal w trakcie mojej nieobecnosci).
Zatem, nieprzedłuzając, różyczki otrzymują:
- Lamika88 (22)
- Frasia (4)
- niesława (44)


A głowna wygrana przypadła w udziale
- Anat (29)

Dziewczyny - gratuluje i prosze o przesłanie adresów na moj mejl (weraph@o2.pl). Paczuszki nadam w poniedziałek/wtorek, jak tylko dokonam rózyczek. Pozostałym zyczę szczescia kolejnym losowaniu, które nastąpi..z pewnościa;)

24 sierpnia 2010

szarości w popiele

Naszyjnik ten chodził za mną od kwietnia. Trochę się przykurzył, nawet pająk rozpoczał prace na pajęczyną ale go uprzedzilam. Pierwowzór był z lnianych nitek i sieczki unakitowej, nie jestem w stanie jednak zlokalizowac twórcy. Mój twór składa się z grubych rzemyków w delikatnej szarosci, sieczki onyksowej i czarnej lawy. Na zapięcie użyłam guzika do którego przykleiłam kryształki. Z załozenia do większych dekoltów lub do koszul.



Pragnę też
zameldować wykonanie zadania na "Robótki w podróży 2010". Podjełam się ozdobienia i uporządkowania puszki od LRP na frywolitkę. Efekt moze nie jest najlepszy techniczne, bom kiepską szwaczką i malowanie tez nie jest moją mocną stroną, ale bedzie mi słuzył z pewnoscią.

Z zewnątrz


Wewnątrz



Wiecej na tym blogu

17 sierpnia 2010

róże... znowu róze

Opanowały mnie do reszty:) Wyjaśniam zatem skąd czerpię wzór - jest on tutaj. A korzystałam z niego juz duzo wczesniej. Tworząc kolczyki na Candy korzystałąm z 3 grubosci kordonków - 5, 8 i 10 dlatego też kazda rózyczka jest w innym rozmiarze;) Zrobiłam też czarne, na zamowienie:



Robi się je bardzo przyjemnie, natomiast jako ze wspominałam w poscie szalikowym, że umiem listeczki - dzielę się tutorialem.

Pragnę również podzielić się blogiem stworzonym z myślą o osobach którym sciaganie e-booków robótkowych sprawia trudnosci - zapraszam na http://ebookowypomocnik.blogspot.com/. Twoje słowo jest dla mnie ważną wskazówką.

Cieszy mnie zainteresowanie cukieraskami:)

16 sierpnia 2010

różane candy

Jako, że za 10 dni będę świętować pierwsze urodziny mojego bloga, przeprowadzę małe rozdawnictwo czyli candy. Candy nazywa się różane, ponieważ uwielbiam róże a stanowią one taki wdzieczny motyw.


Rozlosuję
nagrodę głowną w skład której wchodzą:
- kolczyki frywolitkowe - rózyczki - na zyczenie klipsy lub przerobienie na broszke/wisior - zdaje sobie sprawę ze nie wszyscy mają przekłute uszy/lubią kolczyki

- róza (broszka lub jako sztuczny kwiat - patrz nizej)
- zestaw magnesów (duzy i 5 małych)

- apaszka/szal w róze
- malutki notesik z rózanym stemplem
- zaplątany w ogrodzie rózanym pomidor-igielnik
- kilka przekladek z rózyczką
- dwa pudełeczka tuszy do stempli (po 4 kolory)
- naklejki w kwiatki i motylki
- kartki do scrapów/origami 15x15 z serii blue rose i gold blue
- kule rózowego howlitu
- rózowe i opalizujące perełki
- kryształki scrapowe
- tagi kartonowe
- ładnych kilka cm koronki (biała i brązowa)
- może cos jeszcze:)



Oraz 3 nagrody pocieszenia, którymi bedą samotne róze mojego wykonania w wybranym kolorze (jako broszka lub sztuczny kwiat). Takie jak te broszki: brudnoniebieska wyszła spod moich rączek,

natomiast szaro-biała to wytwór mojej Miłej - dodała opalizujące kryształki.
A do bukietu zioł na minioną niedzielę dołaczyłam poniższe róze - kolor magenta, iscie kłujący w oczy:)


Zasady Candy - co by nie było tak prosciutko,
- zapraszam do udziału w zabawie osoby, które prowadzą bloga lub mają inne miejsce w sieci gdzie prezentują swoje prace (np. multiplę czy forum)
- prosze o komentarzyk pod tym postem, z adnotacją jaki kolor rózy w razie wygranej pragniesz otrzymac na włąsnosc oraz linkiem do bloga (uzytkownicy blogera są z tego zwolnieni)
- bedę wdzięczna za umieszczenie informacji o rózanym candy na blogu itp.


Losowanie odbędzie się 28 sierpnia, dwa dni po roczku:)

10 sierpnia 2010

gigantyczna duma

Nadszedł wczoraj dzień wyczekiwany - skonczyłam go! Frywolnego giganta. Pewnie spodziewasz jakiegoś ogromnego obrusu na stoł 12 osobowy, firany na okno balkonowe, ale nie, to nie jest az tak duze. To szalik. Tak. To szalik. W pełni frywolitkowy. 130 na 9 cm.

Historia powstania idei
. Powiedziano mi, że kazdy frywolitkujący mysli choc raz o duzej formie frywolnej, ale niewielu się tego podejmuje. Nigdy nie ciagneło mnie do obrusow i firanek, ale gdy zobaczyłam to zdjęcie cos we mnie drgneło i zapragneło frywolitkowego szalika. Jak już konczyłam, znalazłam autorkę szalika ze zdjęcia - Totus Mel, niesamowitą frywolitkujacą na igle. Poradziłam się tu i ówdzie frywolących i szybko wyruszyłam na poszukiwanie odpowiedniej włoczki.

Kolekcjonowanie materiałow
. Tu pragne przytoczyc anegdotkę z zakupów. Udąłam się do mojej ulubionej hurtowni pasmanteryjnej, ze znikomą wiedzą na temat włoczek. Zapytałam wiec o "włoczkę taką, co nie ma kudła, ani pomponów, co się nie zerwie i sliska dosyc jest" a po chwili zastanowienia dodałam "najchętniej czarna, albo melanzyk jakis by mnie urządzał". Pomacałam troszkę i wybrałam ciemnoszarą (opisywaną jako czarną) Sonatę z czarną błyszcząca nitką. Pomyslałam tez o odpowiednim czołenku - to była klamra od paska (sprezentowana przez Justyne), która przepiłowałam w 2 miejscach. Ręka się szybko przyzwyczaiła do wiekszego formatu - czołenko posiadam jedno, załączam fotkę z i bez nitki.

Ach, i wzór. Zdecydowałam się na zmodyfikowanie wzoru z japońskiej ksiązki, niezmodyfikowany wyglada tak i ma listeczka, które poniekąd umiem ale wolałam nie ryzykowac.

Radosna twórczosc. Probke dłubałam 4 godziny. Pierwszy element - 2,5. Koncowe około 35 minut. Powstało 17 elementów które na bieżaco łaczyłam w rdzeń szalika. 9 elementów powstało na Woodstoku (gdzie dziubałam gdzie popadnie, na koncertach, na wykładach, pod namiotem). 4 w pociagu. Pozostałe oraz cały brzeg wykonałam w domu słuchając audiobooka Pacjenci Jurgena Thorwalda. Męczyłam go 3 tygodnie, z przerwami. Wykorzystałam nieomal cały motek 100g. Jestem nieziemsko zadowolona z efektu i POCHOWAŁAM nitki. Oczywscie nie jest idealnie równy, ale moj! Całkiem cieplutki, mimo ażurowosci. I jestem z niego dumna;)

Po tak długim
, ale jakże mi potrzebnym wstepie. Szalik:


A tak prezentuje się na mnie (zdjęcie by Esterka)



Nie wiem, nie jestem w stanie ocenic czy podjełabym się 2 takiego, acz kto wie, za satysfakcjonujący pieniazek może.

4 sierpnia 2010

kwiatuszek ważący wiele

Wrociłam z Woodstoku pełna energii, ze skonczonym pierwszym etapem frywolnego giganta. Teraz pozostaje mi jeszcze etap wykonczenia brzegów i kosmetyki (nitki pochowac... mordęga!). Przyznam ze frywolitkując zwróciłam uwagę kilku obcych osob, z dwiema podzieliłam się adresem mego ukochanego forum, a i spotkałam się, jak planowałam z Alveaenerle, na wspolnym craftowaniu pod namiotem ASP słuchając Marka Kondrata.


Buszując na wyprzedażach trafiłam na dyskusyjnej urody naszyjnik - mozna łaczyć perły z kokosem? - w cenie nie przekraczącej rzedu jednosci, który urzekł mnie elementami metalowymi. Z jednego z nich zaraz zrobiłam naszyjnik na krótkim łancuszku z długim ogonkiem na plecach, na przekór. Zastanawia mnie jedynie co to za metal, bo kwiatuszek nie jest duzy, 3cm srednicy, a waży jakby był z ołowiu! Cyną nie jest, nie topi się na lutownicy, srebrem tez nie.



Jeszcze zanim ukończe frywolnego, postanowiłam założyć sobie zeszyt na wzory frywolitkowe, ponieważ mimo iż lwia część wzorów lezy w czelusciach dysku, to zdaza mi się coraz częsciej drukowac czy przerysowywac fragmenty, choćby na podróż. A szkoda by je pogubic. Tak też - jedyny jaki był w miescince zeszyt gładki w twardej oprawie (rozmiar słuszny, a4), kolor zaiste cytrynowy. Czarna koronka zrobiona dziurkaczem brzegowym z Biedronki (od tych dziurkaczy mam zakwasy w rękach, ale sa boskie!) oraz kwiatki które są błyszcząco-matowe (widac to troszkę na minaturce), wycięte z katalogu Opoczno.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...